Forum Stadnina Koni "Avarosan" Strona Główna
Autor Wiadomość
<   
Zielone Pastwiska / Deewana[*] / Treningi   ~   Skoki mini LL
Skrzydlata
PostWysłany: Wto 21:51, 29 Cze 2010 
Królowa Śniegu


Dołączył: 15 Mar 2010
Posty: 1118
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5


Koń: Deewana
Jeździec: Skrzydlata
Do czego: skoki
Miejsce: hala

Przyszłam do SC, aby potrenować z Deewaną skoki.
Klaczka stała w swoim boksie, więc podeszłam do niej i poczęstowałamsmakołykiem. Koń zjadł cukierka, lecz prośba o kolejnego była właściwiegroźbą z zębami. No cóż. Za coś takiego ode mnie nigdy nie dostanieszcukierka moja droga.
Wybyłam na chwilę do siodlarni po sprzęt Deewany do skoków oraz kaganiec J.
Zaczęłam od wyprowadzenia Diablicy. Klacz szczerzyła się do mnie orazkopała dołki nogą, ale to mnie już tak bardzo nie przeraża. Mamprzecież podobne doświadczenia z moim drugim diabłem – Kesą. Skąd siębiorą takie konie i dlaczego napawam do nich sympatią? Rozmyślaniazostawiłam sobie na czas pobytu w domu, a w boksie Deewany musiałam byćw miarę szybka z działaniem. I tak szybko doskoczyłam do głowy konia iprzypięłam karabińczyk uwiązu do kantara. Deewanie się to najwidoczniejnie spodobało bo szarpnęła silnie łbem, ale nie udało jej się uwolnić zmojego uścisku.
Wyprowadziłam klacz na korytarz i, uważając na zębiska i kopyta,przywiązałam ją do pierścienia. Bacząc na swoje bezpieczeństwowyczyściłam wielkim cudem łażącą po całej powierzchni korytarzaklaczkę. Najgorzej było z kopytami, bo gdy próbowała je wyrywać pchałasię ciężarem na mnie i tym oto sposobem miałam podeptaną prawą stopę.
Już po czyszczeniu osiodłałam ją. Tu nie było dużych problemów, alemusiałam uważać na palce wkładane do jej pyska przy zakładaniu ogłowia.
Wyszłyśmy – ja podeptana i poobgryzana, ona zadowolona z wygranej w walce.
Na hali, przed przyjściem do stajni, rozstawiłam trzy niewielkiekoperty – 40, 50 i 60cm. Wszystko to było ustawione na trzech różnychścianach pomieszczenia.
Nie bez problemów udało mi się wsiąść na wstręciucha i ruszyłamaktywnie od początku pracując dosiadem. Drobnym cudem było to, że udałomi się ją zebrać i szła o wiele delikatniej niż normalnie, a tym samymnie rwała do przodu. Poklepałam ją i, dalej aktywnie pracując,wykonywałam kolejne wolty, połwolty, ósemki oraz serpentyny.
Dzisiaj Deewana widocznie się starała, na każdym zakręcie była dośćgiętka i reagowała na zmiany tempa. Przy każdej okazji klepałam ją zabłache sprawy jak równe wykonanie wolty o danej średnicy, czyserpentyny z odpowiednimi zakolami.
Po dwudziestu minutach przeszłam do kłusa. Tu też byłam przygotowana nabryknie, lecz nie stało się nic złego. Deewana poszła ładnie, bezżadnego kombinowania. Poklepałam ją i zaczęłam robić ćwiczenia te sameco w stępie. I tu klacz była giętka i odpowiednio trzymała dystans, np.od środka wolty.
Następnie, po kłusie, przeszłam do wolniejszego chodu. Deewana lekkowyciągnęła szyję, a ja jej w nagrodę na to pozwoliłam i poklepałam połopatce.
Kiedy oddech mój oraz konia był już w normie znowu zakłusowałam tymrazem od razu wymuszając na klaczy wyciąganie nóg. Nie było to na rękęDeewanie, lecz po kilku próbach poniesienia z jej strony oraz batów zmojej dała sobie spokój.
Przed samym galopem chciałam, aby się dobrze rozciągnęła, bo przecież nie chciałam jej zrobić krzywdy.
W końcu nadszedł czas zagalopowania. W tym celu zwolniłam do skróconegokłusa i gdy byłam na zakręcie zagalopowałam. Tu nie mogłam spodziewaćsię innej reakcji niż brykanie. Deewana odwaliła solidnego barana.Strzeliłam ją za to lekko bacikiem w zad, aby się uspokoiła. I taki toprzyniosło skutek.
Przegalopowałyśmy w sumie pięć kół. Deew ładnie równo szła, ale cojakiś czas musiała sobie bryknąć – ot tak dla zasady. Gdy galop był jużmniej więcej bez brykania najechałam na najniższą przeszkodę. Klaczładnie, wysoko ją pokonała i walnęła barana po skoku. Kolejna byłakoperta 50cm. I tu nie był jakiś problemów oprócz brykania po skoku.Dalej 60cm. No i znów właściwie bez błędów. Poklepałam ją, gdy udało misię ją uspokoić po brykaniu.
Przeszłam do kłusa, gdyż miałam zamiar spróbować skoczyć te nieduże przeszkody z tego właśnie chodu.
Ruszyłam na najniższą przeszkodę. Mocno użyłam łydek, aby klaczkawysoko wyskoczyła. No i to zrobiła. Szczerze mówiąc skoczyła prawie jakz galopu. Poklepałam ją i zwolniłam spowrotem do kłusa, gdyż Deewanazagalopowała po skoku. Następnie najechałam wyciągniętym kłusem nawyższą kopertę. I tu było dobrze, lecz nie wiele brakowało na zabranieprzeszkody ze sobą. Poklepałam i zagalopowałam od zakrętu, gdyż teraznie zdecydowała się zagalopować. Pokonałyśmy ostatnią kopertę.Poklepałam ją po raz kolejny i puściłam trochę wodzy w galopie,dodatkowo poganiając mocno, aby się wyciągnęła. Tym sposobem Deewwylatała się i nawet wybrykała, ponieważ w pędzie robiła krótkieprzerwy właśnie na brykanie. Gdy zaczęła już zwalniać kroku, a na jejciele wykwitły mokre plamy zwolniłam do kłusa porządnie jąwykłusowałam.
Przeszłyśmy do stępa i chodziłyśmy tak długo, aż Deew była sucha.Zajęło nam to dość długo, ale warto było. Deewana była teraz bardzogrzeczna, nie gryzła i nie próbowała kopać. Pogłaskałam ją po łbie.Mała przetarła nim po mojej ręce.
Wróciłyśmy do stajni w derce. Zdjęłam ją na zadek i szybkorozsiodłałam. Derka była zaraz z powrotem, zdjęłam ochraniacze iogłowie. Na zakończenie tego wspaniałego treningu wyczyściłam jejkopyta. Pożegnałam klaczkę cukierkiem.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)

Zobacz następny temat
Zobacz poprzedni temat
Strona 1 z 1
Forum Stadnina Koni "Avarosan" Strona Główna  ~  
Zielone Pastwiska / Deewana[*] / Treningi

Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu


 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach