Dołączył: 15 Mar 2010
Posty: 1118
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/5
|
|
29.04.2009.
Przyszłam do WSR "StarHorses", bo mnie tu aż 1 dzień nie było. ;P Miałam (jak to bywa w środku tygodnia) niewielką ilość czasu, której nie starczyłoby mi na trening czy nawet zwykłą jazdę, więc postanowiłam porobić coś z Marihuaną. Ostatnio Daga, nasz tymczasowy weterynarz, skarżyła się, że trudno jej było sprawdzić stan kopyt, bo ta nie umie ich podawać. Zastanowiłam się nad tym trochę poważniej i doszłam do wniosku, że popróbuję i zobaczymy, co z tego wyjdzie. Weszłam do stajni a potem do dobrze znanego mi boksu. Zaczęłam najpierw głaskać dorosłą klacz (którą poczęstowałam też kawałkiem suchego chleba). Swoją drogą to Mag sporo schudła. No nic, jak moja będzie odsadkiem znowu nabierze ciałka tu i ówdzie. Wink Zaczęłam głaskać małą nie według rytuału, ale inaczej - od razu po głowie. Zresztą ucieszyłam się, bo sama jak zobaczyła mnie w drzwiach boksu podeszłam żywym stępem rząc głośno na całą stajnię, heh. Mr. Yellow Potem postanowiłam sobie, że tak przekładając to wszystko nic nie zdziałam i wolę od razu przejść do roboty. Uspokoiłam ją, żeby nie rzucała się po boksie i delikatnie przejechałam ręką po nóżce po wewnętrznej stronie, leciutko ścisnęłam, cmoknęłam i powiedziałam "noga" na raz. Nie wiedziała co się dzieje ale pod wpływem nacisku podniosła nogę. Szybko odłożyłam ją i bardzo sowicie nagrodziłam. Smile Potem druga noga. Tym razem dała dopiero po "naleganiu", ale sprawiała wrażenie mniej otępiałej. xD No to tylne. Zaczęłam od jej lewej. Zaczęła machać nią w powietru, ale ja zdecydowanym ruchem (aby nie dostać przypadkiem xp) "przechwyciłam" kopyto, po czym puściłam i poklepałam zadowolona. Tak samo z drugą nogą - tym razem obeszło się bez akcji pt. "zabrać nogę!". Smile Potem pobawiłam się trochę z Marihuaną, zrobiłam Magnum masaż kłębu i wyszłam z boksu.
1 maja 2009
Przyjechałam do WSR "Star Horses" aż od babci. Weszłam do boksu małej i od razu, bez żadnego wstępu, poczestowałam Magnum smakołykiem dla koni a źrebaka zaczęłasm głaskać po głowie, grzbiecie i szyi. Miałam dziś wyjątkowo mało czasu, dlatego też musiałam się ostro sprężać. Przejechalam dłonią po wewnętrznej stronie nogi źrebaka, niżej lekko ścisnęłam i powiedziałam "noga" równocześnie z cmoknięciem. Z lekkim ociąganiem się i wahania klaczka dała mi nogę, a ja po sekundzie puściłam i pochwaliłam. To samo z drugą nogą, choć trochę płynniej już było. Potem lewej tylnej na początku nie chciała dać, dopiero po dłuższym "siłowaniu się" jakoś wzięłam. Potem druga (ostatnia) i pochwaliłam. Smile Ze zdziwieniem zauważyłam, że Marihuana bardzo się zmieniła - nie jest już taką płochliwą pchełką, która ciągle trzyma się mamusi - jest o wiele odważniejsza i ciekawsza świata niż zwykle. Kiedy tak sobie nad tym podumałam zobaczyłam, że już czas na mnie i musze się zbierać. Dałam Magnum marchewkę, Marysię pogłaskałam po szyi i wyszłam ze stajni.
4 maja 2009r.
Przyszłam do WSR "StarHorses", bo już od kilku dni mnie tu nie było - miałam mało czasu i z samopoczuciem też kipesko (boję się, czy borelioza którą niedawno przechodziłam, może się nawróciła). W końcu jednak wyrwałam się z domu i popędziłam do koni. Poszłam najpierw przywitać się z Coconutem i Lithiumem, obdarować je hojnie przysmakami, po czym poszłam do klaczek. Dałam na przywitanie (standardowo) Magnum marchewkę a potem podeszłam do małej i zaczęłam się z nią witać. Na wstępie (co mnie zdziwiło) zaczęła mi obwąchiwać kieszenie - chyba uczy się od matki! Smile Potem zaczęła skubać mi rękaw - owszem, było to śmieszne, ale nie chciałam żeby się przyzwyczaiła więc skarciłam ją trochę podwyższonym tonem głosu po czym zaczęłam ją głaskać po szyi. Po chwili zaczęłam się z nią bawić w berka - ja chodziłam po boksie, ona mnie ganiała. Była bardzo inteligentna - wiedziała, kiedy konczy się zabawa a zaczyna po prostu przemieszczanie się po boksie. Potem stanęłam obok niej i wedle starszych metod próbowałam wziąć od niej prawą nogę. Ku mojemu zdziwieniu i zadowoleniu, od razu bez wahania ją oddała. Smile Tym razem potrzymałam ze 3 sekundy po czym puściłam i bardzo ochoczo pochwaliłam. Przy lewej przedniej przez chwilę się opierała, ale potem dała sobie potrzymać nawet 4sekundy. xD Z tylnymi nie było większych problemów. Coraz lepiej zachowywała równowagę na 3 nogach i chwała jej za to. xP Magnum przez cały ten czas stała smutno wyglądając na stajnię. Zrobiło mi się jej żal, że ona jest zapomniana kiedy ja się zajmuję Marihuaną, więc podeszłam, dałam przysmak i zrobiłam jej porządny masaż kłębu. Potem usiadłam w żłobie i kasztanka znów próbowała mnie poskubać, tym razem skarciłam ją od razu. Potem wyszłam do domu, bo miałam parę spraw do załatwienia. Smile
5 maja 2009
Przyszłam do WSR "StarHorses" aby poćwiczyć coś z Marihuaną. Kiedy jak zwykle weszłam do jej boksu uderzyło mnie coś, czego wcześniej nie zauważyłam - jak ona urosła! Skoro jest taka duża, to chyba (oprócz nauki podawania kopyt) można coś z nią zrobić, prawda? Tak. Postanowiłam. Kiedy będę pewna, że podnoszenie nóg ma perfekcyjnie opanowane, zaczynam uczyć ją dawania na głos, potem ćwiczyć z nią chodzenie w ręku, a jeszcze później pierwsze lonżowania. A potem reagowanie na komendy głosowe Ot, co planuję. xP
Czule przywitałam się z Magnum, a potem tak samo z e źrebakiem. Kasztanka jest żywa i pełna energii - widać, że już ją roznosi! No dobrze, wypuszczę je potem na padok. No, ale najpierw praca, a potem zabawa. Bierzemy się za ostatny etap nauki - powtórzenie. Stanęłam po tyłem do pyska klaczy z jej lewego boksu, przejechałam dłonią po wewnętrznej stronie nogi, leciutko ścisnęłam i powiedziałam "noga". Dała mi opyto od razu. Potrzymałam ze 3-4 sekundy, puściłam i pogłaskałam. Potem druga przednie noga - tak samo. Zresztą równie dobrze poszło ztylnymi. Kiedy skonczyłam, zdałam sobie sprawę, że się udało! Kiss Poszło idealnie! Smile Byłam taka szczęśliwa!
Po chwilowych rozmyślaniach pozakładałam Magnum i Marysi kantary, zapięłam uwiąz przy matce i wyprowadziłam z boksu. Klaczka szła posłusznie kłusikiem za nami, jednak rozglądając się ciekawie na boki. Otworzyłam bramkę i puściłam Dużą. Mała pogalopowała za nią i zaczęły się padokowe szaleństa, aż miło bhyło popatrzeć. Wink Przyglądałam się dobre pół godzinki, no ale czas nagli, więc musiałam wracać. Taka sama procedura odbyła się w drogę powrotną do boksu nr III. W żłobie czekały marchewki. Smile Ja sama musiałam iść, węc pożegnałam się z kuńmi i wyszłam.
Post został pochwalony 0 razy
|
|