Forum Stadnina Koni "Avarosan" Strona Główna
Autor Wiadomość
<   
Śmietnik /
Boks IV / Treningi   ~   Pleasure by Kopytkowa
Skrzydlata
PostWysłany: Śro 20:56, 30 Cze 2010 
Królowa Śniegu


Dołączył: 15 Mar 2010
Posty: 1118
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5


Koń: It's All About Sex
Jeździec: Kopytkowa
Do czego: pleasure
Miejsce: hala

Weszłam do stajni. Sexygłowę miał wystawioną w boksu i ze skulonymi uszyma gryzł swoichsąsiadów. Podeszłam do niego. Z niezadowoleniem kłapnął na mnie paszcząi strzelił z ogona wściekły. Weszłam do jego boksu i założyłam muogłowie. Wyprowadziłam go na korytarz. Stał na środku co jakiś czaspróbując odejść gdzieś w bok. Stawiałam go wtedy z powrotem na miejscu.Zaczęłam go czyścić. Ogier co jakiś czas próbował mnie pogryzać,dostawała wtedy z ręki w dziobek. I tak się nie zniechęcił. Strzelał zogona a uszy nadal były przyklejone do potylicy. Wrzuciłam na niegosiodło i zapięłam popręg. Ogier wydał z siebie jakiś dziwny pomrukzłości. Chwyciłam wodzę i ruszyłam w stronę hali. Na halę ogier niechciał wejść. Szarpał się w tyła. Pogłaskałam go i powoli wchodziliśmydo środka. Ogier przyzwyczaił się raz dwa, gdy zobaczył, że nic mu wśrodku nie grozi. Gdy byliśmy już na hali zamknęłam drzwi.Wyprowadziłam go na środek i poprawiłam popręg. Ogier uszczypnął mnie wramię. Szarpnęłam za wodzę i spojrzałam na niego gniewnie. Ogierpodskoczył delikatnie tylko i parsknął głośno. Wskoczyłam na niego istuknęłam łydkami by zebrał się. Ogier zrobił to. Dałam sygnał dostępa. Ruszył powoli z głową spuszczoną ku ziemi. Przeżuwał wędzidło.Szczerze mówiąc trochę się bałam, gdyż ogier długo nie chodził podsiodłem, ale jakoś się trzymałam w kupie. Wodze trzymałam w dwóchrękach, ogier był przecież jeszcze zaliczany do młodzieży, więc mógłmieć z mojej strony pomoc. Był trochę twardy na sam wodzę, więc musiałaciągnąć na wędzidle i kierować mocniejszym dosiadem. Był bardzo twardyna jakiekolwiek pomoce. Jechaliśmy pod ścianą przed siebie. Zrobiłamkilka wolt, aby ogier nieco bardziej się przyzwyczajał do kierowaniasamym ruchem tylko wodzy. Zmieniłam kierunek poprzez zwrot. Dodałamłydki i cmoknęłam. Ogier ruszył jogiem. Zadarła jednak głowę do górę.Zrobił koło. Nadal nie spuszczał. Wodzę wewnętrzną ściągała tak, żeogier niemal dotykał nosem czubka moich butów, trzymałam go tak długoaż nie zaczynał odpuszczać głowy w dół. Powtórzyłam to samo w drugąstronę. Spuścił głowę w dół. Skierowałam go w kierunku ściany. Zrobiłamszybki zwrot na zadzie i dałam od razu łydki, po to aby nie przeszedłmi do stępa tylko od razu zakłusowała, żeby to było płynne. Pogłaskałamgo bo zrobił to rewelacyjnie. Ogier przyspieszył jednak znacząco izadarł głowę. Skróciłam trochę wodze i wykonałam. Strzelił z ogona itempa nie zwolnił. Zrobiłam to samo. Musiała powtórzyć to kilka razyzanim się na nowo uspokoił. Oddałam mu wodzy. Jechaliśmy znowu wolnymjogiem. Zatrzymałam go do stępa. Ogier szedł powoli i parskał co jakiśczas. Uszy miał skierowana przed siebie, ale jednak czasem zwracał je wmoją stronę. Zatrzymała go nogami i głosem. Ogier stanął jak wryty.Nieschowałam nóg, więc teoretycznie powinien zacząć cofać, ale jednak nie.Przytrzymałam wodzę i dodałam łydki. Zaczął się cofać. Pochwaliłam go.Ruszył do przodu i znowu zatrzymała, powtórzyłam wszystko. Następnymrazem nie trzymałam za wodzę. Zrobił dokładnie to co chciałam.Pogłaskałam go i ruszyłam na ścianę w jogu. Ogier wyluzował się. Pojego bokach jednak już zaczynał spływać powoli pot. Najechaliśmy naścieżkę. Ogier żuł wędziło chwilę. Uszy miał cały czas do tyłu,skierowane na mnie. Gdy byliśmy na zakręcie wygięłam go i dałam sygnałdo galopu. Nic jednak się nie stało. Ogier tylko przyspieszył jog. Takbyć nie może. Podjechała do przeszkody, na której wisiał jakiś palcat.Wzięłam go i dałam sygnał do kłusa. Ogier kątem oka spoglądał napalcat. Na zakręcie zacmokałam i dała łydki, dodałam też palcatu. Znowunic. Najechałam na ten sam zakręt i tym razem przydzwoniłam mu zpalcata, używając też innych pomocy rzecz jasna. Ogier przeszedł doszybkiego galopu. Zrobiłam kilka wolt żeby się uspokoił. Po chwilijechał lope. Był bardzo wygodny. Pochwaliłam go i zwolniłam do lope.Zmieniłam kierunek i na zakręcie dodałam łydki, lżej z palcatem. Na tęstronę jechał powoli i wygodnie. Pochwaliłam go i zatrzymała do strój,wykonałam cofanie przy pomocy samych łydek i wykonałam zwrot, ruszyłamjogiem. Pochwaliłam go serią pochwał słownych i głaskaniem. Zatrzymałago i trzymałam nogi na pozycji do stopu. Tym razem używała trochęwodzy. Ogier niepewnie cofnął się dwa kroki. Pochwaliłam go. Z nazewnątrz hali usłyszałam głos Deidre.
-Mogę?-spytała.
-Tak, tak.-powiedziałam. Stałam na środku a ogier podniósł głowę gdy właścicielka stajni kroczyła w naszą stronę.
-To ten Twój nowy nabytek, tak?- spytała. Nie wyciągała do niego ręki, wiedziała bowiem, że ogier jest agresywny.
-Mhm. Ćwiczymy do zawodów.-powiedziała i pogłaskałam go.
-I jak wam idzie?
-Oporny gnojek, ale cholernie wygodny i szybko się uczy.-powiedziała i uśmiechnęła się do koleżanki.
-To może zrobimy taki mini pleasure?-spytała.
Kiwnęłam głową i wjechałam na ścianę. Przedtem oczywiście go zebrałam. Jechał wolno.
-Kłus.-usłyszałam.
Dałam łydki aby ogier jechał kłusikiem. Nie było to jog, ale teżnie taki super szybki kłus. Po połowie okrążenie usłyszałam, żebyzrobić zmianę kierunku. Zrobiliśmy zwrot i ogier dalej kłusował.
-Jog.- powiedziała "sędzina".
Zwolniła dosiadem. Bujałam się na boki w rytm jego naturalnego kołysania. Pogłaskałam go delikatnie.
-Lope.-krzyknęła do mnie.
Usiadłam w siodło i modliłam się aby zagalopował. Udało się. Płynnie przeszedł w joga do lope.
-Stęp.-powiedziała.
Zwolniał dosiadem i głosem. Pochwaliłam ogierka.
-No super.-powiedziała i śledziła nas wzrokiem.
-Uczy się szybko, jest wygodny, tylko kurczę szkoda, że taki z niegowredny typek.-zaśmiał się cicho pod nosem. Zjechałam do środka pochwili stępa. Zeskoczyłam z ogierka.
-Ja lecę, narka!-powiedziała Dei. Pożegnałam ją skinieniem głowy.Dziewczyna wyszła. Ja poluźniłam popręg w siodle i wyszła po chwili.Gdy weszliśmy do stajni ogier zaczął rwać się do boksu. Powstrzymałamgo jednak wyciągnięciem ręki. Zatrzymałam go obok boksu. Ściągnęłamsiodło. Był bardzo spocony. Wyczyściłam go szczotką powierzchownie izdjęłam ogłowie. Wszedł do boksu i zabrał się za kolację. Zamknęłamboks i odniosłam sprzęt do siodlarni, w której siedziała Dei.
-Do zobaczenia!-powiedziała wychodzą. Pomachała mi z uśmiechem na twarzy.
Wyjechałam do domu zmęczona.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora  
Wyświetl posty z ostatnich:   
Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)

Zobacz następny temat
Zobacz poprzedni temat
Strona 1 z 1
Forum Stadnina Koni "Avarosan" Strona Główna  ~  
Śmietnik /
Boks IV / Treningi

Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu


 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach