Dołączył: 15 Mar 2010
Posty: 1118
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/5
|
|
Koń: Fatty Boo
Jeździec: Skrzydlata
Do czego: kąpiel
Miejsce: myjka na torze wyścigowym
Postanowiłam dzisiaj zabawić się z małym kucykiem, który stał u nas w stajni, bo w końcu nie tylko dla ozdoby on jest. Ogierek stał sobie spokojnie w swoim boksie jedząc siano, co jakiś czas podnosząc łeb i nasłuchując odgłosów dochodzących ze stajni.
Weszłam do boksu i zobaczyłam w sumie włochata kulkę z długą, dwukolorową grzywą. Był strasznie puchaty, jakby była już zima arktyczna. Tym czasem mamy listopad... W każdym razie uznałam, że nie mam najmniejszej ochoty czyścić tego tatałajstwa i postanowiłam zabrać Fattiego na tor wyścigowy, gdzie była myjka wewnętrzna i solarium i mogliśmy sobie się tam wykąpać.
Na początek jednak rozczesałam mu te zabójczą grzywę oraz ogon, nie co również wyczesałam mu miękką szczotką futro, ale to tylko tak powierzchownie, żeby robił dobre wrażenie na klaczach na torze.
Trochę zajęło nam dotarcie na tor, gdyż Fatty musiał dokładnie obwąchać każdy kamień z czystej ciekawości.
Jednak kiedy dotarliśmy na tor ogierowi serce wręcz stanęło w poprzek. Wszędzie zobaczył ogromne konie, z których niektóre były klaczami. Zaczął strasznie donośnie rżeć i od razu zwrócił na siebie wszystkich uwagę – swoim wysokim głosikiem i tupotem małych kopytek. Wszyscy zaczęli się śmiać, a raczej głośno uśmiechać z małego ogierka. Ja tylko grzecznie się zapytałam czy można na myjkę i poszła w swoją stronę.
Po drodze Fatty rżał do wszystkich koni, a te mu odpowiadały. Mijaliśmy tez wiele osób, które rżały raczej ze śmiechu, ale trudno było określić, bo raczej tego nie kontrolowali.
Doszliśmy sobie do myjki, a tam zaznajomiłam malucha z wodą. Była ona ciepła, więc nie mógł jej nie polubić po przyjściu z chłodnego podwórka.
Na początek całego go zmoczyłam co spowodowało, że jego sierść zwisała teraz bezładnie z brzucha i kapała z niej woda, a sam kucyk stał się dużo chudszy. Miałam świadomość, że jak wyschnie, będzie ze trzy razy taki, jak teraz.
W każdym razie po spłukaniu go dokładnie wodzą namydliła go całego specjalnym szamponem, łącznie z grzywą i ogonem. Wyglądał jak bańka mydlana. Oczywiście pamiętałam, żeby nie wpadło mu nic do oczu.
Całą pianę spłukałam trochę mocniejszym strumieniem wody, aby wybrać brud z wnętrza jego sierści. Płukałam go dość długo, aby być pewną, że jest czysty. Kiedy to nastąpiło, jego białe plamy były ładnego koloru – nie pożółkłe czy zszarzałe, ale białe. Grzyw i ogon również miały bardziej pomarańczowo – biały kolor.
Zaprowadziłam ogierka na solarium, gdzie w tempie bardzo szybkim wysechł i, jak przewidywałam, wyglądał jak kulka z futra.
Wróciliśmy do ośrodka. Tam zostawiłam ogierka samego z cukierkiem w pyszczku.
Post został pochwalony 0 razy
|
|