Forum Stadnina Koni "Avarosan" Strona Główna
Autor Wiadomość
<   
Śmietnik /
Miejsce III / Treningi   ~   Ujeżdżenie L + drążki
Skrzydlata
PostWysłany: Śro 20:12, 05 Sty 2011 
Królowa Śniegu


Dołączył: 15 Mar 2010
Posty: 1118
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5


Na propozycję Nirv postanowiłam wpaść do WSR Pamir by potrenować jej koniska. Największa uwagę postanowiłam poświęcić Hiszpance, niedawno ujeżdżonej klaczce arabskiej. Chciałam z nią potrenować ujeżdżeniowo, jednak z drążkami. Gdy przylazłam Nirv właśnie wyjeżdżała, więc szybko wskazała mi siodlarnię oraz kawiarnię po czym poleciała zostawiając mnie samą z czwórką koni. Poszłam się ze wszystkimi przywitać, pogłaskałam, zostałam dokładnie zbadana przez Natural Hope i poszłam do siodlarni po sprzęt Hiszpanki. Wyciągnęłam jej siodło, ogłowie, ochraniacze i szczotki, po czym powędrowałam pod boks i wszystko poukładałam elegancko. Ruda, jak to ją nazywali uważnie mnie obserwowała, a gdy chciałam wyprowadzić stawiła lekki opór. Mimo to udał mi się konika wziąć na ugodę i po chwili arabka stała uwiązana czyszczona prze ze mnie. Była czysta, więc tylko przeczesałam raz miękką szczotką, rozplątałam grzywę oraz ogon po czym wyczyściłam kopyta, które Złota bardzo ładnie podała. Następnie założyłam jej ochraniacze, siodło, derkę i w końcu ogłowie. Z niczym nie miałam większych problemów, ewentualnie drobne uciekanie główką w górę przy próbach włożenia wędzidła. Pogłaskałam po czole i poprawiłam klaczce grzywkę, po czym sama się ogarnęłam i ruszamy na halę. Droga była dość długa, jednak opłacało się. Wchodząc na halę poczułyśmy przyjemne ciepło mimo iż para wciąż leciała nam przy każdym wydechu. Poszłam na środek hali, gdzie nie zdejmując derki dociągnęłam Hiszpance popręg,ustawiłam sobie strzemiona po czym przełożyłam przez siodło i z koniem w ręku zaczęłam targać drążki i cavaletti na środek hali. Początkowo koń robił wielkie oczy i uciekał, jednak stopniowo przywykła do moich wyczynów i przy ostatnim drążku szła spokojnie na luźnej wodzy. Gdy już wszystko było poustawiane i gotowe wzięłam przełożyłam strzemiona na miejsce i wsiadłam na kobyłkę.
Ruszyłyśmy sobie spokojnym stępem swobodnym. Hiszpanka zdążyła się już trochę rozgrzać przy tych spacerach z drągami, więc już po jednym kole zaczęłam z nią pracować. Nabrałam wodze, które mimo zupełnego luzu nic nie zmieniały, bo kobyłka szła z łebkiem w górze nawet w stępie swobodnym. Nie była ona(głowa oczywiście) jakoś potwornie wysoko,jednak wyraźnie arabka była spięta. Postanowiłam poczekać, aż się dobrze rozpręży, może w końcu zejdzie łebkiem w dół. Poluźniłam kontakt i zaczęłam stopniowo kręcić coraz ciaśniejsze wolty, wyginać się i przejeżdżać przez drągi. Po pewnym czasie poczułam, że ruda się rozgrzała, więc delikatnie przyłożyłam łydki i kłus. Głowa klaczy wciąż była w górze, jednak po samym koniu widać było, że się rozluźnia. W kłusie kilka kół na luzie po czym drobne wygięcia (uważając na jeszcze nie do końca wyrobioną równowagę klaczki) i przejazdy przez drągi. Ten może i w miarę ciekawy schemat przerywałyśmy częstymi przejściami oraz zmianami tempa. Po 15 minutach zatrzymałam arabkę i dociągnęłam popręg o jedną dziurkę i ze stój zakłusowanie - Bardzo ładnie, więc pochwaliłam kobyłkę. Po 20 minutach 4 okrążenia odpoczynku w stępie po czym kłus. Jedno okrążenie w kłusie na stronę i zagalopowanie wpierw z prawej nogi. Hiszpanka wciąż miała pyszczek w górze, jednak w pracy mato jakoś szczególnie nie przeszkadzało, ładnie szła zadem, a nie chciałam młodego konia męczyć jakimś całkowitym zbieraniem i siłowym opuszczaniem głowy. Złotko ładnie reagowało na łydki, było delikatne w pyszczku i chętnie współpracowało. Po 3 okrążeniach do kłusa i zmiana kierunku. W najbliższym narożniku zagalopowanie w lewej nogi. Bardzo ładne, płynne i wykonane tuż po mojej łydce. Arabka ładnie szła, jednak jej lepszą stroną stanowczo była lewa. Zrobiłyśmy 3 okrążenia w spokojnym galopie i do kłusa. Wtedy stało się to, na co czekałam.Klaczucha w ciągu jednej chwili ślicznie opuściła główkę i w dodatku zaczęła przeżuwać wędzidło. Natychmiast, nim minie najlepszy moment poluźniłam wodze i pochwaliłam Rudą. Zmieniłyśmy kierunek i nabranie wodzy. Główka ładnie została ustawiona, a wędzidełko wciąż międlone. W najbliższym narożniku kłus ćwiczebny i zagalopowanie. Przyznam, żemłoda bardzo mnie zaskoczyła, bo nie uniosła główki ani trochę, tylko zmieniła układ nóg i ledwo ledwo przyspieszyła. Pochwaliłam ją sowicie chwilą luzu i znów wejście na kontakt po czym wykonujemy po 2 dużewolty w galopie oraz jeden slalom i zwolnienie do kłusa. Dla chwili wytchnienia i uspokojenia arabki po zmianie kierunku nakierowałam ją kilka razy na cavaletti oraz na drągi po czym wracamy na ścianę igalop. Bardzo ładne, płynne przejście i znów super ułożona główka, a nawet samodzielnie utworzony most. Od razu widać, że Hiszpanka ma predyspozycje do dresażu. Na tą stronę też chwila luzu w nagrodę, potem2 duże wolty i jeden slalom, jednak potem nie zwolniłyśmy do kłusa, a najechałyśmy na specjalnie ustawione drążki. Złotko ładnie się nad nimi zachowało, nie chciało wyłamać i dobrze wymierzyło wszystkie odległości, za co została pochwalona i potem jeszcze 2 najazdy po czym kłus, zmiana kierunku i znów galop. Tu tylko 3 razy przejazd przez drążki, zresztą wszystkie bardzo ładne i w końcu kłus. Arabka chyba na dobre odpuściła z główką i wciąż żuła wędzidło. 10 minut kłusa na luźnej wodzy z częstymi przejazdami przez drągi, potem 2 okrążenia na zupełnym luzie i do stępa. Zatrzymałam kobyłkę przy miejscu, gdzie położyłam derkę, założyłam ją na nas i stępujemy przez 15 minut. Izabelka w ogóle się nie spociła, może troszkę na szyi i w miejscu siodła, jednak wyraźnie widać, że kondycję to ona ma. Po tych 15minutach stępowania w chłodnej hali (po części w ręku, bo po jakiś 8minutach stwierdziłam, że na koniu mi stopy odmarzają i zsiadłam po czym prowadzałam Hiszpankę w ręku) zatrzymałam kobyłkę, poluźniłam jej popręg, podpięłam strzemiona, zapięłam dokładnie derkę i wracamy do stajni.
Tam, po długiej i zimnej drodze rozsiodłałam młodą, wytarłam tamgdzie była mokra, wyczyściłam gdzie mogłam i w końcu w derce i kantarku odstawiłam do boksu, gdzie dostała marchewkę i buraka w nagrodę za dobry trening. Posiedziałam jeszcze chwilę przy niej i innych koniach po czym wzięłam sprzęt i odniosłam do siodlarni, czyszcząc potem i odkładając na miejsce. Zamknęłam pomieszczenie na klucz i ruszyłam na przechadzkę po stajni, by sprawdzić, czy aby Nirv nie wróciła.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)

Zobacz następny temat
Zobacz poprzedni temat
Strona 1 z 1
Forum Stadnina Koni "Avarosan" Strona Główna  ~  
Śmietnik /
Miejsce III / Treningi

Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu


 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach