Forum Stadnina Koni "Avarosan" Strona Główna
Autor Wiadomość
<   
Zielone Pastwiska / Deewana[*] / Treningi   ~   Mała jazda by Joanne
Skrzydlata
PostWysłany: Wto 21:37, 29 Cze 2010 
Królowa Śniegu


Dołączył: 15 Mar 2010
Posty: 1118
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5


Koń: Deewana
Jeździec: Joanne
Do czego: mała jazda
Miejsce: maneż

Postanowiłamzacząć dziś od Dee. Gdy przyszłam klacz właśnie wypasała się na padoku.Wzięłam więc siodło, ogłowie, owijki, czaprak i szczotki klaczy zsiodlarni, następnie zanosząc je do słupka na placu, gdzie chciałamwyczyścić i osiodłać kobylastą. Dla siebie naszykowałam tam toczek ibata, zaś z uwiązem w ręku ruszyłam po młodą.
-Devi! - Zawołałam przechodząc przez ogrodzenie. Ruda zwróciła ku mnie uszy i podeszła, potem zaś uciekła kuląc się.
Westchnęłam. Zapomniałam, że ją trudno jest ściągnąć z padoku.Wyciągnęłam z kieszeni cukierka i lekko pochylona podeszłam do Deewany.Klacz postawiła uszy i sięgnęła po cukierka. Gdy kobyła brała go zmojej ręki szybko chwyciłam za kantar i przytrzymałam mocno, póki klaczprzestała się szamotać. Następnie podpięłam uwiąz i ruszamy do bramki.
-No widzisz? Nie opłaca się uciekać prze de mną, bo prędzej czy późnieji tak Cię złapię - Powiedziałam do klaczy, która była wyraźnieniezadowolona. Wyszłyśmy z padoku i skierowałyśmy się na plac. Tamuwiązałam rudzielca i zabrałam się za czyszczenie. Ku mojej uciesze Deerozpoznała, kto się nią zajmuje i zaczęła mnie przyjacielsko zaczepiać,nic nie robiąc z tego, że szoruję ją po słabiźnie w celu usunięciazaklejek. Ogarnęła mnie radość, bo kobyła, która pałała agresją doczłowieka dla mnie była po prostu przytulanką. Szybko ją wyczyściłam,wysmarowałam i zabrałam się za siodłanie. Najpierw siodło z czaprakiem,potem ogłowie i na koniec owijki. Ja założyłam toczek, cmoknęłam rudą wchrapy i ruszamy.
Naszym celem był maneż - teraz pusty, bo większość opiekunów albobyła nieobecna, albo spacerowała z końmi w terenie, albo trenowała zkońmi na parkurze lub jeszcze gdzieś indziej. Poszczególne osobysiedziały i odpoczywały po ciężkiej pracy, jedna dziewczyna lonżowałajakiegoś gniadosza, zaś na maneżu panowała pustka. Weszłyśmy na plac izatrzymałyśmy się pośrodku. Podciągnęłam Dee popręg, uregulowałamstrzemiona i wsiadłam. Dałam Deewanie sygnał do stępa i jedziemy.
Pracę zaczęłyśmy już po 5 minutach stępa. Najpierw wolty, skręty,zmiany kierunków i inne tego typu ćwiczenia. Potem jakieś niewielkiezebrania, podstawienia i w końcu zakłusowanie. Razem z Dee zrobiłyśmyjedno koło w kłusie na luźnej wodzy, następnie nabrałam je, zebrałam zlekka klacz i różne ćwiczenia na elastyczność poczynając od wolt,kończąc na serpentynie. W końcu, po 10 minutach pracy zebrałam klacz,podstawiłam i ćwiczymy przejścia kłus-stój-kłus. Początkowo Dee nie zabardzo chciała się zatrzymywać, lecz po dłuższym czasie ćwiczeń płynniei spokojnie przechodziła na najlżejsze sygnały. Zatrzymałam rudą, ispróbowałam cofnąć kilka kroków. Najpierw młoda automatycznie ruszyłado przodu, ale po 3 podejściach cofnęła się ładnych 5 kroków.
-Dobra klaczka! - Poklepałam kasztankę i kłus ze stój.
Nakierowałam Rudą na cavaletti ustawione na wysokość 30 cm. Deespokojnie przez nie przeszła, strzelając na koniec niewielkiegobaranka. Poklepałam ją i najechałyśmy sobie jeszcze po 2 razy z tej i 3razy z drugiej strony.
Wróciłyśmy na ścianę i w najbliższym narożniku zagalopowanie. Nie obyłosię bez serii bryków, dość wysokich i mocnych, lecz jakoś jewytrzymałam i po chwili galopowałyśmy z Dee w żwawym tempie. Młodaświetnie reagowała na pomoce, w ogóle jej nie poznawałam. Codoprowadziło do tego, że tak ognisty koń zaczął chodzić jak marzenie?To pytanie dręczyło mnie bezlitośnie. Devi miała bardzo wygodny ipłynny galop. Zaczęłyśmy robić wolty, następnie zebrałam i podstawiłamklacz. Przyszło nam to dość opornie. Deewana koniecznie uciekałaustawieniem na zewnątrz, więc zadziałałam i ustawiłam kobylastą jaktrzeba. Po chwili moje rude marzenie chodziło pięknie ustawione,ślicznie podstawiając zadek i idąc żwawo, z impulsem. Galop poprzekątnej i przejście do kłusa. Zmieniłyśmy kierunek i zagalopowanie wdrugą stronę.
Deewana zaczęła gwałtownie brykać i rzucać się, ja zaś się spięłam icały czas próbowałam trzymać kobyłę na ścianie, bo w środku było jużkilka koni. Niestety, Dev rzuciła się nagle w bok, bryknęła i leżałamna ziemi. Cały czas trzymałam wodze, kobyła przeciągnęła mnie trochę pozmieni, ale szarpnęłam i stanęła.
-Nie wolno! - Krzyknęłam dając klaczy po łopatce. Ta tylkoodskoczyła i stanęła z powrotem. - Dee. Nie wolno Ci tak robić, mogłaśzrobić krzywdę zarówno mnie jak i innym. - Zaczęłam spokojnieprzemawiać do kobyły, której serce waliło dość mocno. Chyba dawno niemiała takiej sytuacji i była zszokowana.
Gdy już się uspokoiłyśmy wsiadłam i ruszyłyśmy stępem. Dziewczynypytały się, czy ze mną wszystko okej, odpowiadałam, że tak. Po 5 minstępa zakłusowanie i w narożniku galop. Dev tym razem ruszyła ładnie,wręcz ostrożnie, w ogóle nie bryknęła ani razu.
Wykonałyśmy jedno okrążenie na luzie i zaczęła się praca. Powiemtak - Dee musi nieźle popracować z chodzeniem na lewą stronę. Najpierwpraca nad zebraniem klaczy, która szła rozwleczona jak niewiadomo co.Devi ładnie zareagowała na moje pomoce i po chwili szła zebrana,podstawiona, więc wykonałyśmy woltę w narożniku. Wyszła nam ona bardzoładnie, więc w następnych narożnikach wykonałyśmy kolejne wolty. I tak2 okrążenia. Następnie popracowałam nad ustawieniem klaczy, która znowuzaczęła uciekać zbytnio na zewnątrz. Następne koło wykonałyśmy już widealnym ustawieniu. Teraz ponownie wykonałyśmy kilka wolt, galop poprzekątnej i do kłusa.
W kłusie dałam klaczy odpocząć, potem poprzejeżdżałyśmy przez cavalettii rozkłusowanie. Dałam rudej luźną wodzę i po 5 min do stępa.Rozstępowałam spoconą kobylastą póki nie ochłonęła i podeschła,następnie zatrzymałam, zsiadłam, poluźniłam popręg, podpięłamstrzemiona i wracamy.
-No i co? Aż tak strasznie było? - Poklepałam klacz i zatrzymałamprzed boksem. Rozsiodłałam, wytarłam i zaprowadziłam na myjkę, gdzieschłodziłam jej ścięgna, a ponieważ było cieplutko i wcześniewypuściłam na padok. Po godzinie zebrałam klaczuchę i wykąpałamdokładnie szorując. Była niemała zabawa z pianą, obydwie byłyśmy z rudącałe białe. W końcu zbierakiem do wody ściągnęłam jej największąilość(wody oczywiście), wytarłam klacz dokładnie, rozczesałam to co siędało, a kopytka wysmarowałam smarem. Na Dee założyłam derkę, iposzłyśmy do lasu. Zachciało mi się szaleństwa, więc wsiadłam na klaczi pojeździłam na dzikusce przez ponad 15 minut, aż w końcu wróciłyśmyzadowolone. Devi była sucha, a ja miałam zaciesz, bo siedziałam na niejna oklep i na kantarku. Odstawiłam kobyłę do boksu, wypieściłam,wychwaliłam, dałam marchewkę i zostawiłam samą odnosząc wcześniejsprzęt na miejsce.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)

Zobacz następny temat
Zobacz poprzedni temat
Strona 1 z 1
Forum Stadnina Koni "Avarosan" Strona Główna  ~  
Zielone Pastwiska / Deewana[*] / Treningi

Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu


 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach